sobota, 16 sierpnia 2008

nie jestem pierwszy

"Właściwie cała sztuka miłości polega na umiejętności zadania kończącego ciosu w najodpowiedniejszych chwili. Nigdy tego nie potrafiłem. Była przed kilka dniami u mnie Danka De Rosis. Ma kłopoty z jakimś ze swoich ostatnich kochanków. Powiedziała mi: "Sama jestem sobie winna. Trzeba było kopnąć go parę raz, kiedy latał i przynosił kwiaty, toby teraz tak nie skakał, jak skacze...". W tym pięknym warszawskim zdaniu zbiega się cała filozofia miłości, kto kogo pierwszy zaprawi pałą w łeb, ten wychodzi wygrany z całej afery. Ale trzeba być pierwszym, koniecznie pierwszym"
Leopold Tyrmand, Dziennik 1954 wersja oryginalna

Tyrmand zachwyca mnie niezmiennie swoim dziennikiem. Dobrze, że to taki opasły tom, to tak prędko nie skończę. Jestem w połowie i mam masę popodkreślanych fragmentów. Na ten trafiłem tuż po czwartkowej awanturze z Anią. Początek długiego weekendu sprzyjał bowiem wieczornemu wyjściu z domu. Piłem zupełnie bez głowy i mieszałem trunki. O pierwszej w nocy właściwie padałem już na twarz, przez co bardzo, paradoksalnie trzeźwą decyzją, było zaprzestać i udać się niezwłocznie do domu. Dokładnie nie pamiętaj co działo się później, ale mój wybór spotkał się z silnym sprzeciwem spragnionej dalszej zabawy Ani, jakąś przykrą rozmową, następnie moim odwróceniem się na pięcie i pomaszerowanie w kierunku domu. Nie odzywamy się do siebie od tamtej pory.
Przerabiałem już taki rzeczy nie raz i z różnymi kobietami. Zawsze staram się nie przejmować. Po prostu biorę się za swoje sprawy, nierzadko zadowolony, bo takie krótkie okresy samotności mi służą. Ponadto uważam, że w rozsądnej ilości, kłótnie w ogóle służą związkom młodym i między młodymi ludźmi. Podtrzymują zainteresowanie, nie wieje nudą. Zawsze też można spektakularnie sobie wybaczyć. Wtedy też seks jest najlepszy.
Ale ja coraz gorzej znoszę te awantury. Mieliśmy spędzić piątkowy dzień razem. I szczerze mówiąc, wolałbym to, aniżeli owe "swoje sprawy". Zauważyłem, że bardzo za Anią tęsknię i że zależy mi na tej dziewczynie. Przy takich kobietach nigdy nie jestem pierwszy i zawsze to ja dostaję pałą w łeb w najodpowiedniejszej dla nich chwili.

Brak komentarzy: