Zły moment sobie wybrałem na powrót do pisania bloga, bo nie mam na niego czasu. Jak pewnie wiecie, ślęczę nad pracą magisterską, a dodatkowo, czego pewnie nie wiecie, jestem na nowym projekcie na zasadzie "od zera do bohatera". Czyli nic nie umiem, ale od czego mam wolne wieczory, prawda? Żeby pisać bloga, musi się też coś dziać, a nie wiem, czy mój obecny życiorys jest takim, w którym się coś dzieje. Popierdolony ten okres, mówiąc najogólniej i najdobitniej.
Byłem w Carrefourze na rondzie ONZ, bo poza tym, że nie mam czasu to muszę coś jeść. Nie wiem czy wiecie, ale te pierdolce mają teraz ambicje być ekologiczni. Ładują ci na całym samie owoce, warzywa, mięso, pieczywo i dokładnie wszystko inne do zwykłych foliowych torebek, a przy kasie każą płacić za tzw. torebki foliowe - ekologiczne. Pedały.
Normalnie bym machnął ręką na te 70 groszy, wiadomo, ale że ostatnio jestem na wszystko cięty, to stwierdziłem że ich pierdolę. Proszę więc grzecznie o darmową torebkę, na co oni, że nie ma. No to ja na to, że jak nie ma to, to ja uprzejmie dziękuję za zakupy, bo tak się składa, że nie mam w co zabrać. I zostawiłem ich z tym całym szajsem - na który składało się min. zważone mięso i warzywa, wszystko nabite na kasie - że tak powiem, w pizdu.
Jak wróciłem do domu, to sobie jeszcze przeczytałem artykuł o tych głąbach, w którym było napisane, że na każdej torebce mają ponad 100% zysku, a wg. profesor Marii Muchy z Politechniki Łódzkiej, są one jeszcze bardziej szkodliwe dla środowiska, bo środki chemiczne przyśpieszające ich rozkład, zmieniają się w toksyczny proszek, który nie można bezpiecznie spalać i trzeba to robić w specjalnych kompostowniach. Chuje.
Jutro nie mam w związku z tym co na śniadanie. Ale skurwieli trzeba tępić, no nie?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
menciu, racja! tez mnie razu pewnego wzieli z ta pieprzona ich *ekologia* z zaskoczenia. wybralam sie do bemowskiego carrefoura, jak zwykle, na spacerek, naladowalam zwykla ilosc zakupowa, ktora rozdzielalam zawsze na 2 czesci w te srednich rozmiarow torebki, co by sie w powrotnej drodze nie przeciazyc, a tu oni przy kasie mowia, ze starych foliowek ni ma i proponuja zakup jakiegos wielgasnego ROZCIAGLIWEGO WORA, a tych drozszych materialowych juz nie mieli. zaufalam kasjerce, ze te nowe kondomy zakupowe sa wytrzymale, ale zdazylam tylko oddalic sie 100m od hiperkurwamarketu i cale zakupy wypadly mi przez ROZCIAGLIWA DZIURE!
Prześlij komentarz