sobota, 30 sierpnia 2008

teoria relacji damsko-męskich

Nie ma czegoś takiego jak monogamia. To kwestia matematyki. Kwestia postawienia odpowiedniego znaku relacji.

Byłem wczoraj na poczcie. Przede mną młoda kobieta, ubrana tak jak lubię. Bez zbędnych szmat, prosto acz efektownie. Buty na obcasie, wąskie jeansy i skórzana kurtka. Śliczna brunetka o idealnej figurze. Stoi w okienku i macha mi przed oczami tyłeczkiem. Siedziałem czekając na swoją kolej, więc miałem go jakieś metr od siebie i na wysokości oczu. Niezły! Człowiek nieczęsto dostaje erekcji na poczcie...

Niezbyt mądra z tego co słyszę. Nie doszła jej paczka. Biedactwo. Ale zgłasza reklamację ze zbytnim przejęciem, a nawet wulgarnie. Postawa roszczeniowa działa na pracowników poczty jak płachta na byka. Pracownik poczty, jebany jak pies przez petentów po kilkanaście razy dziennie, jest skłonny pomóc tylko kiedy zachowa się odpowiednią dozę kultury.

Z drugiej strony kto powiedział, że młoda cipa musi mieć olej w głowie. Nawet lepiej, jak nie ma. Taka dupa potrafi zrekompensować wiele. Cały czas mam ją na celowniku. Myślę sobie, że nawet miałbym ją jak zagadać. Tzn. Ją, nie dupę. Dobra, raz kozie śmierć! Właścicielka tej ślicznej dupy powoli przechodzi do sedna, na co składa się oschłe "do widzenia" oraz odwrócenie się energicznie na pięcie (co za widok!). Dobra, teraz...

Szturcham ją w torebkę i mówię: - "Przepraszam bardzo, ale chyba jesteśmy w podobnej sytuacji". Byłem tego dnia dobrze ubrany. To ważne. Podnosi pewność siebie.

- "Przepraszam bardzo, ale chyba jesteśmy w podobnej sytuacji".

W tym wszystkim nawet nie wstałem z miejsca. Co chyba zbytnio jej nie zraziło, bo natychmiast usiadła koło mnie. Byłem w szoku. Prędzej spodziewałem się, że odpowie mi, że nic ją to nie obchodzi. Ale nie, ona przysiada się do mnie, dotyka swoim udami moich i patrzy mi pytająco w oczy. Teraz dopiero zauważam, że nie jest ideałem urody. Ale bardzo mi się podoba ten wyuzdany grymas na jej twarzy. Musi być dobra w wyrze, poznaję takie rzeczy od razu. Mówię: - "Spisz sobie numer do firmy, która rozwozi paczki na Mokotowie. Często zdarzają im się takie wpadki. Trzeba się dowiadywać". - "Tak? Też nie doszła do ciebie paczka?" – stara się podtrzymać dialog moja rozmówczyni, a ja odnotowuję, że ma fajne cycki. – "Nie tylko nie doszła, ale wróciła do adresata z adnotacją, ze jej nie odebrałem, co jest ewidentną nieprawdą" - odpowiadam.

Mówimy sobie o naszych doświadczeniach z pocztą przez kolejne pięć minut. Patrzy mi przez cały czas prosto w oczy i ma tak zaciekawioną minę, że jest mi aż głupio, bo przecież nie mówię nic interesującego. W końcu nie ma już o czym gadać. Brunetka uśmiecha się i życzy mi powodzenia. Potem jest to chwilowe zawieszenie, które jest tak bardzo oczywiste, że praktycznie nie masz wyboru. W takiej chwili albo bierzesz numer telefonu, albo gryziesz się w język, bo z szybkiego równania wychodzi ci, że masz za dużo do stracenia.

- "Nawzajem, powodzenia. Trzymaj się".

Brunetka odchodzi machając mi efektownie tyłkiem na pożegnanie.

Ale spotykam ją znowu w sklepie za rogiem. Uśmiecha się do mnie, choć to już nie ten sam uśmiech co wcześniej. Jest z chłopakiem. Ma kogoś. Chwilę wcześniej wysłała mi sygnał nie dający cienia wątpliwości. Mimo, że ma kogoś. W tamtej chwili postawiła znak "większy", a mnie po jego lewej stronie.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Bycie z kimś nie zakazuje nam przecież obcowania z płcią przeciwną.Skoro ta płeć przeciwna w jakiejś nam tam sprawie może pomóc,to mnie nie obchodzi czy to ktoś nieznajomy ,czy sąsiad z czwartego.Czasami chyba jesteśmy źle odbierani przez ludzi,i na odwrót.

destruct pisze...

jasne, istnieje też druga strona medalu, ale w większości sytuacji łatwo rozpoznać, że chodzi o pierwszą.

Anonimowy pisze...

jako niedoszly psycholog stawiam teze, iz to menciu jeno twoja projekcja;P skoro dziewoja nie za madra, to skad takie smiale wnioski, ze rzeczywiscie skumala przekaz, iz byla to druga opcja- podryw na pocztowca?;)

Anonimowy pisze...

dawno 'cie' nie czytalam.
nadrobie.
iwona.